przestój

17 10 2009

na uczelni nie byłam od wtorku, więc uczelnianie nie będzie.
przez tydzień byłam unemployed, toteż o pracy ni ma jak.

piję napój imbirowy i przytulam się do kaloryfera.

deprecha jesienna chyba czy coś. to niech będzie jeszcze o zmierzchu poniekąd, a później pójdę cut myself;)

ja: fajny jest ten serial glee, wiesz…
S.: mhm ;)
ja: takie skrzyżowanie high school musical z brzydulą betty, ale na wesoło, wiec nie jest takie ciężkostrawne.
S.: a ma coś ze zmierzchu?
ja: pięknych i młodych?
S.: on był stary;) nieogladals uważnie!

silly me. ;)





romantyzm XXI wieku

5 10 2009

w sklepie, mym miejscu pracy, klient do mnie rzekł dzisiaj:

klient: mam 34 lata, dom z ogrodem, 2 samochody i motocykl. szukam kobiety, która zostanie matką mojego dziecka.
pójdziemy kiedyś na kawę?
ja: yyy… (omal nie spadam z drabiny)

każdy ma taki romantyzm na jaki zasłużył? ;)

klient nie mówił poważnie. mam nadzieję.





się zaczęło

1 10 2009

wykład z pow (podstaw ochrony wód) ze średnio sympatyczną panią dr:

J.: a laborki z pow mamy z tym SebZ?
ja: nie… pow mamy z AKs…
J.: AXE?
ja.: ciekawe czy zadziała efekt axe

J.: ty wiesz, że ona jest z twojej katedry.
ja.: fuck, faktycznie…
J.: jesteś hard corem :D

z samego rana, gdy zasiadałam do kompa choć ciemno za oknem było jeszcze, Młody otwarłszy jedno oko, spojrzał na mnie i zapytał: “a ty spałaś w ogóle?”

czyli że się zaczęło.

:)





spotkanie klasowe

29 09 2009

F.: masz guziczek…
M.: to nie jest guziczek tylko takie kółeczko.
F.: nazwijmy to guziczkiem. dla ciebie może być łechtaczka.

że niby inżynier każdemu wytłumaczy?

:)





milowe kroki

28 09 2009

ja: moje życie jest nudne, mało kreatywne i nierozwijające

ja: dodam linka na blogu :D
K.: zawsze krok

jak napisałam tak zrobiłam. padło na panią kahe_m, bo fajna jest.

:)





zmierzch party

27 09 2009

taki high school musical tyle, że o wampirach. i bez musical.

w ramach zgłębiania młodzieżowej popkultury postanowiliśmy obejrzeć “zmierzch” by dowiedzieć się o co w tym fenomenie właściwie chodzi. i teraz wiem…

…że gdyby nie komentarze spoza kamery [czyt. nasze własne] umarłabym z nudów po 5 minutach.

początek filmu. cały czas czekam na “młodego, pięknego”:

ja: ten?
M.: nie
ja: a może ten?
S.: jak go zobaczysz to będziesz wiedziała
ja: TEN!
S.: widzisz, mówiłem, że to poczujesz ;)

koniec filmu. ona została ugryziona, on ma wyssać jad, ale nie wie czy będzie potrafił się opanować przed zeżarciem jej (bosze! te problemy współczesnej młodzieży):

ja: ale dlaczego on tego nie zrobi?
S.: bo się boi, że się nie opanuje…
ja: nie ten on. on ojciec-lekarz, przecież mówili, że potrafi
S.: a ty byś chciała żeby ojciec ssał ci faceta?

też fakt.

:)





back to e-nature ;)

25 09 2009

ja: bo ja generalnie dawno byłabym on-line, ale nie umiem się zmobilizować i posprzątać…
Al.: że co proszę?
ja: no bo mam taki bajzel, że mi wstyd zaprosić pana interneta. poza tym istnieje obawa, że gdyby wszedł do pokoju nie potrafiłby znaleźć drogi do wyjścia.

wróciłam jak widać, czyli posprzątałam. życie bez internetu fajne i oczyszczające (mogłam z czystym sumieniem olać znajomych, których miałam ochotę olać), ale powoli zaczynało mi ciążyć.

tu też wracam, bo co nie?! ;)





bajolodżi

19 01 2009

zdałam! kamień z serca zrobił łup! o podłogę z taką siłą, że mam 2-poziomowe mieszkanie. ;) i mogę przytoczyć pewne zdarzenie z egzaminu, którego wcześniej nie przytoczyłam, bo bałam się zapeszyć i podpaść złośliwym duszkom sesyji. ;)

egzam z bajolodżi. wszyscy pospinani, bo jak będzie w plecy to za karę piszemy z materiału obejmującego 3 semestry. slajd z pytaniem nr ileśtam na ścianie:
E.: <krztusi się ze śmiechu>
ja (do siebie w myślach): zwariował ze stresu…

po jakimś czasie wychodzimy z sali:
Al.: E. z czego ty się tak śmiałeś?
E.: bo jak zobaczyłem pojęcie ‘regulacja negatywna’ przypomniała mi się definicja z której zrozumiałem 5 słów na 15. ;)





bum!

18 01 2009

sobotni wieczór. najnormalniej w świecie wybrałam się ze znajomymi do knajpy.
aż tu nagle, z wybiciem północy, jak coś nie huknie! hałas jak przy przelocie F-16…

stuknęło mi 21 lat. ;)





gdzie ci mężczyźni?

16 01 2009

rozmowy przed kolokwium sponsorowane przez temperaturę, stres i zmęczenie:

Al.: …wszyscy mężczyźni tudzież nie geje…
ja: ale że co?
Al.: no mężczyźni i nie geje.

gdzie ci mężczyźni? z innymi mężczyznami. nam zostali tylko nie geje, niestety. ;]

-

Al.: wszyscy widzowie w swojej słuchalni…
ja: chodzi ci o radio?
Al.: wszyscy widzowie w swojej słuchalni potocznie zwanej radiem…
ja: ale to chyba słuchacze, a nie widzowie.
Al.: słuchacze i widzowie, którzy sobie wizualizują moje słowa.

-

Al.: musiałabym zmierzyć temperaturę. masz może temperaturnik?

:)

dożyłam weekendu, ajm de master! ;)