siedzę sobie z farbą na głowie, czekając aż mi się włosy pięknie pokolorują i jestem świadkiem pewnej rozmowy.
generalny temat rozmowy: upierdliwa klientka i jej chęć zrobienia sobie krzywdy. w rozmowie udział wzięli właściciel salonu, czyli Mistrz oraz jego podwładna, czyli fryzjerka u początku swej drogi zawodowej:
f(ryzjerka): ale przecież w tym kolorze, który dobrałam klientce wyglądała dobrze. dużo lepiej niż na początku.
M(istrz): ja się z tobą zgadzam, ale musisz pamiętać, że ostatnie słowo należy do klientki. to co w naszym odczuciu jest zmianą pozytywną, klient może widzieć zupełnie inaczej…
f.: no tak, gdybym Panu dobrała fryzurę…
M.: to najpierw musiałabyś ją ze mną omówić i mnie do niej przekonać.
f.: ale Pan wie, że chciałabym Panu zrobić dobrze.
pointa jest taka, że sama bym chętnie zrobiła Mistrzowi dobrze. o!
;)

