F.: masz guziczek…
M.: to nie jest guziczek tylko takie kółeczko.
F.: nazwijmy to guziczkiem. dla ciebie może być łechtaczka.
że niby inżynier każdemu wytłumaczy?
:)
F.: masz guziczek…
M.: to nie jest guziczek tylko takie kółeczko.
F.: nazwijmy to guziczkiem. dla ciebie może być łechtaczka.
że niby inżynier każdemu wytłumaczy?
:)
ja: moje życie jest nudne, mało kreatywne i nierozwijające
…
ja: dodam linka na blogu :D
K.: zawsze krok
jak napisałam tak zrobiłam. padło na panią kahe_m, bo fajna jest.
:)
taki high school musical tyle, że o wampirach. i bez musical.
w ramach zgłębiania młodzieżowej popkultury postanowiliśmy obejrzeć “zmierzch” by dowiedzieć się o co w tym fenomenie właściwie chodzi. i teraz wiem…
…że gdyby nie komentarze spoza kamery [czyt. nasze własne] umarłabym z nudów po 5 minutach.
początek filmu. cały czas czekam na “młodego, pięknego”:
ja: ten?
M.: nie
ja: a może ten?
S.: jak go zobaczysz to będziesz wiedziała
ja: TEN!
S.: widzisz, mówiłem, że to poczujesz ;)
koniec filmu. ona została ugryziona, on ma wyssać jad, ale nie wie czy będzie potrafił się opanować przed zeżarciem jej (bosze! te problemy współczesnej młodzieży):
ja: ale dlaczego on tego nie zrobi?
S.: bo się boi, że się nie opanuje…
ja: nie ten on. on ojciec-lekarz, przecież mówili, że potrafi
S.: a ty byś chciała żeby ojciec ssał ci faceta?
też fakt.
:)
ja: bo ja generalnie dawno byłabym on-line, ale nie umiem się zmobilizować i posprzątać…
Al.: że co proszę?
ja: no bo mam taki bajzel, że mi wstyd zaprosić pana interneta. poza tym istnieje obawa, że gdyby wszedł do pokoju nie potrafiłby znaleźć drogi do wyjścia.
wróciłam jak widać, czyli posprzątałam. życie bez internetu fajne i oczyszczające (mogłam z czystym sumieniem olać znajomych, których miałam ochotę olać), ale powoli zaczynało mi ciążyć.
tu też wracam, bo co nie?! ;)