bajolodżi

19 01 2009

zdałam! kamień z serca zrobił łup! o podłogę z taką siłą, że mam 2-poziomowe mieszkanie. ;) i mogę przytoczyć pewne zdarzenie z egzaminu, którego wcześniej nie przytoczyłam, bo bałam się zapeszyć i podpaść złośliwym duszkom sesyji. ;)

egzam z bajolodżi. wszyscy pospinani, bo jak będzie w plecy to za karę piszemy z materiału obejmującego 3 semestry. slajd z pytaniem nr ileśtam na ścianie:
E.: <krztusi się ze śmiechu>
ja (do siebie w myślach): zwariował ze stresu…

po jakimś czasie wychodzimy z sali:
Al.: E. z czego ty się tak śmiałeś?
E.: bo jak zobaczyłem pojęcie ‘regulacja negatywna’ przypomniała mi się definicja z której zrozumiałem 5 słów na 15. ;)





bum!

18 01 2009

sobotni wieczór. najnormalniej w świecie wybrałam się ze znajomymi do knajpy.
aż tu nagle, z wybiciem północy, jak coś nie huknie! hałas jak przy przelocie F-16…

stuknęło mi 21 lat. ;)





gdzie ci mężczyźni?

16 01 2009

rozmowy przed kolokwium sponsorowane przez temperaturę, stres i zmęczenie:

Al.: …wszyscy mężczyźni tudzież nie geje…
ja: ale że co?
Al.: no mężczyźni i nie geje.

gdzie ci mężczyźni? z innymi mężczyznami. nam zostali tylko nie geje, niestety. ;]

-

Al.: wszyscy widzowie w swojej słuchalni…
ja: chodzi ci o radio?
Al.: wszyscy widzowie w swojej słuchalni potocznie zwanej radiem…
ja: ale to chyba słuchacze, a nie widzowie.
Al.: słuchacze i widzowie, którzy sobie wizualizują moje słowa.

-

Al.: musiałabym zmierzyć temperaturę. masz może temperaturnik?

:)

dożyłam weekendu, ajm de master! ;)





x-meni, hitman i kryzys tożsamości ;)

15 01 2009

S.: mój zemulowany windows chce się zrebootować. hmm klik już. ;)
ja: ;)
S.: tak to powinno działać. ;)
ja: clik boom amazing, że niby?
S.: click boom reboot ;)
ja: prawie jak apple :)
S.: a wiesz co jest najlepsze? mam pół ekranu hitmana, a pół ekranu rozmowy z tobą. czysty hard core.
ja: hahaha:D
S.: sorry jak cię postrzelę. ;)
ja: spoko ja jestem ja wolverine ;)
S.: a nie jean? przeca ona jest miedziano ruda ;P
ja: kurcze… no i teraz nie wiem. mam kryzys tożsamości.

:)

-

nie umiem na dzisiejsze kolokwium i jutrzejszy egzamin, kutfa!, że tak się wyżalę. ;]





z morałem

14 01 2009

buszujemy z M. w poszukiwaniu prezentu dla S. i natrafiamy na zacnie prezentującą się książkownie, a że S. z tych czytających, przystajemy i zakopujemy się w woluminach. w ferworze poszukiwań zachodzimy do zakątka z książkami z kategorii “różne” i podkategorii “nie dla ludzi”.

M. (z przerażającym entuzjazmem w głosie): rysunek techniczny!
sprzedawca do mnie: pani uważa na koleżankę, bo “rysunek techniczny” wzbudza w niej niepokojące emocje.
M.: no właśnie usłyszałam jak to zabrzmiało…

chwilę później, płacąc:
sprzedawca: i jak? z koleżanką wszystko w porządku?
ja: tak, ale znalazłyśmy dużo egzemplarzy “młodego technika”, więc łatwo nie było. ;)
sprzedawca: no cóż, przyjaciół się nie wybiera. ;)
M. się obraziła i powiedziała, że już tam więcej nie przyjdzie.

a morał? politechnika zmienia ludzi. :)





w świecie fantasy

9 01 2009

siłownia. 9:30 rano. pan mgr trener sprawdza obecność i wykłada różności natury organizacyjnej, bo za tydzień ostatnie zajęcia i wpisy.

mgr trener: ale wiecie jak się nazywa wasz prowadzący?
grupa: tak.
mgr trener: a jak wygląda skrót od słowa ‘magister’ też wiecie?
grupa: tak :D
mgr trener: bo ja już widziałem różne rzeczy. nawet raz zamiast ‘mgr’ wpisane było ‘mag’. ja rozumiem, że jedna osoba mogła mieć zaćmienie, ale że reszta to odpisała…

po wybuchu ogólnej wesołości kontynuujemy wątek:
K.: a może chodziło o to, że pan jest taki… no, magiczny?
mgr trener: za to nie podwyższę oceny.

że niby już nie można powłazić w dupę wykładowcy bezinteresownie? co za czasy. ;)





leżakowanie

8 01 2009

po serii kolosów, pisania referatów i ich wygłaszania, a co za tym idzie niedosypiania przez kilka dni, wracam do domu autobusem. w autobusie ciepło(!), więc zmęczenie zaczęło dawać się we znaki i walczę z ciężkimi powiekami oraz opadającą głową.
na pewnym przystanku wsiada babcia z wnuczkiem. wnuczek, na oko 4 lata, był uosobieniem wszystkich przesłodkich i przeuroczych dziecięcych cech. siedzi sobie szkrab, najpierw się trochę wierci, a następnie dopada go faza zasypiania.

babcia: nie śpij, bo mi spadniesz. już niedługo wysiadamy.
wnuczek: ale babciu. jestem zmęczony, bo dzisiaj nie leżakowałem.

no właśnie babciu. rozumiem twego wnuczka doskonale. ja nie leżakowałam od 3 dni. ;)





nawet w nocy nie ma człowiek spokoju

3 01 2009

siedziałam wczoraj wieczorem z notatkami ze zdzir’u i kolorowałam je na czerwono (udawałam proces nauki, że niby ;), a później poszłam spać i…
no o matko, horror!

śnił mi się on1 i wyszło, że jednak tęsknie.
śnił mi się on2, a takich rzeczy się nie robi, bo to niemoralne.
śnił mi się on3 i się ekstremalnie poirytowałam, ale też zdziwiłam, bo to tak jakby zobaczyć ducha.
śnił mi się on4 i ona + cały wachlarz relacji między nimi, ale to przed powrotem na uczelnie.

tak mnie to wszystko wyprowadziło z równowagi, że się obudziłam. nigdy więcej nauki przed snem!





sylwester z przyległościami w krakowie i okolicach

2 01 2009

został włączony telewizor:
Aś.: co to za film?
ja: a nie zakochany szekspir?
Aś.: zakochany szekspir się inaczej zaczynał…
ja: to może druga część? zakochany szekspir: mroczne widmo.

-

grając w eurobiznes S. próbuje namówić mnie do odsprzedania kolei:
S.: no ale pomyśl, stanął ci kiedyś? (w domyśle: ktoś na tym polu)
ja: yyy… nie, mam pewne problemy logistyczne w tej kwestii

-

rozpalamy shishę i robimy coś źle, a do tego melonowy tytoń sucks:
A.: i co czujesz jakiś smak?
Aś.: tak… smak hałdy chyba.
ja: pokaż. a no faktycznie, hałda szczygłowice, północny stok.

-

już 1 stycznia, pakując się powoli:
S.: to może weźmiemy ze sobą eurobiznes?
ja: taa… i będziemy grać w pociągu.
S.: ale wprowadzimy nowe zasady. kiedy zbankrutujesz – wysiadasz.

-

dojeżdżamy do jaworzna-szczakowej. do wysiadki przygotowuje się miejscami bardzo mocno zawiana ekipa. budzą kolegę i budzą, ale on wyjątkowo oporny. po kilku próbach udaje im się postawić chłopca do pionu… na chwilę:

kolega I: jednak grawitacja zwyciężyła…
kolega II: to nie grawitacja tylko przyciąganie, nie myl pojęć.

-

a poza tym generalnie Hepi Nju Jer wszystkim! ;)