oglądam z bratem x-mena 2. nie widziałam pierwszej części, a drugą zaczęłam od ok. 40 minuty i się dopytuje kto jest kim, z czym i dlaczego.
ja: ten niebieski jest jakiś dziwny…
Młody: no, jest wierzący.
zrobiłam Młodemu ała w psychikę ;)
oglądam z bratem x-mena 2. nie widziałam pierwszej części, a drugą zaczęłam od ok. 40 minuty i się dopytuje kto jest kim, z czym i dlaczego.
ja: ten niebieski jest jakiś dziwny…
Młody: no, jest wierzący.
zrobiłam Młodemu ała w psychikę ;)
… u progu 21 urodzin ;)
Al.: no nie oszukujmy się za niedługo 21 lat Ci pyknie :D
ja: teraz to tylko siedzieć w domu i dzieci wychowywać… które chyba sobie paluszkiem zrobię :P
Al.: podeszły wiek to już jest ;d
za niedługo będziemy jak house z laskami chodzić
ja: laskami płci męskiej oczywiście?
Al.: naturalnie, jeżeli laski mają płeć to okej :D
ja: no nie powiesz mi, że jak jakiś facet mówi, że jesteś fajną laską to nagle tracisz płeć? :D
już kilka razy słyszałam pytanie “jak tam przygotowania do sesji?”
fuj! no ludzie… weźcie głęboki oddech i stoperan jakiś. grudzień jest!
choć jakby się tak zastanowić to poczyniłam pewne przygotowania, a konkretnie umyłam okna. można powiedzieć, że jednocześnie nabrałam wprawy w tej czynności, więc…
staropolitechnicznym zwyczajem jestem gotowa umyć wszystkie okna na wydziale w zamian za wpis.
;)
dość znaczną część mojego życia spędzam w autobusach i innych środkach komunikacji miejskiej. dodatkowo z pewnych przyczyn przytłaczającą większość podróży odbywam z tłumem studentów, więc generalnie jest wesoło. dziś rano bezczelnie podsłuchiwałam rozmowę dwóch kolegów i koleżanki:
kolega I: ja już więcej nie piję…
koleżanka: trzeba było znowu chlać w tym akademiku?
kolega I: sąsiadka miała urodziny. co miałem zrobić?
kolega II: powiedzieć jej “spierdalaj. dziś nie piję. uczę się.”
kolega I: obraziłaby się, a ja kobiety szanuję.
***
otwierają się drzwi. na przystanku stoi rozdawcz metra i czyni swoją powinność:
kolega I: wyskocz po metro?
koleżanka: weźmiemy jak wysiądziemy…
kolega II: ale jak wyskoczysz to będziemy mieli wcześniej
koleżanka: zresztą w piątki i tak nie ma horoskopu.
kolega I: no faktycznie, ani krzyżówki…
kolega II: bo jak nie ma krzyżówki to automatycznie nie ma horoskopu.
kolega I: ale jak nie ma horoskopu to na cholerę nam metro?
znawcy się znaleźli ;)
***
kolega I: wymyśliłem nowy tekst z cyklu “twoja stara…”
koleżanka: jaki?
kolega I: twoja stara jest z sosnowca
kolega II: wyjdź!
koleżanka: ja rozumiem czasem się poobrażać, ale są pewne granice…
***
i jeszcze na zakończenie dzisiejszego wpisu tekst z mej alma mater:
E.: twoja stara chodzi na wykłady.
padłam. i poszłam do domu :)
koleżanka kolegi doszła do wniosku, że ten przechodząc obok niej kradnie jej pomysły. normalne to to nie jest, ale zrozum artystę ;) i tak dnia pewnego wchodzi dziewczę do sali z tekstem:
koleżanka: i co? zerżnąłeś mnie?
(kolega zaczął się śmiać, a wszyscy patrzą ze zdziwieniem)
koleżanka: i teraz się cieszysz, tak?
nie ma co, fajne moi koledzy mają ze swoimi koleżankami… stosunki ;)
(tytułem wyjaśnienia: koleżanka miała na myśli “zerżnąłeś ode mnie”)
-
pewnie zginę za przytoczenie tego zdarzenia śmiercią tragiczną, ale taka historia nie mogła się zmarnować :)
K.: ech.. ale on jest osobowością sam w sobie… po co mu ta fryzura?
ja : może go dziewczyna obcinała po pijaku? ;)
K.: jakby jakaś pani Krysia spytała: “jak dziś tniemy panie Marcinku? a może chciałby pan tak modnie?” :P