zmierzamy sobie z A. do panoramy, planując sylwestra:
A.: ale zrobimy bałwana, co? proooszę!
ja: jasne, tylko kupię puszki ze sztucznym śniegiem.
za panoramiczny bar wrócił J. i niezmiennie wygląda zniewalająco. od wczorajszego wieczora chodzę na powrót zakochana, a mój organizm domaga się kontaktu fizycznego ;)


Pojawił się J. ale znikł W.
ale fajnie było i pamietaj “nawet najlepszm się zdarza”:P