laborki z biologii:
I.: co wy tam robicie?
An.: ja poruszam wężem, a Ruda trzepie…
otwieramy szafkę, bo był problem z gazem, a tam 4 rurki:
ja: czerwony to ciepła woda. niebieski to zimna woda. żółty to gaz… a zielony?
An.: gandzia!
ja: to odkręcaj! ;)
przed lab z biochemii:
E.: Ruda będzie ciągnąć, ona to lubi.
ja: choć ostatnio prawie połknęłam i podłapałam schiza…
Al.: ja tam nie mam z ciągnięciem żadnych problemów.
ja: no ja też mam już wprawę.
;)


Zboczuchy. :)
aż się boję pytać co to za uczelnia ;) a mieć kobietę po takim kierunku – marzenie każdego faceta
wszystkie uczelniane brudy wychodzą na jaw xD