wyjątkowo pojechałam na wykład, a prowadzący nie przyszedł. to się nazywa karma ;) na szczęście Z. miał lapka, więc usiedliśmy na korytarzu ładnie w rządku pod ścianą i oglądaliśmy film. obejrzeliśmy mniej więcej godzinę gdy z sali wyszła kobieta i powiedziała, że jeśli mamy tu zaraz zajęcia to możemy wejść do środka. tym sposobem resztę obejrzeliśmy w cywilizowanych warunkach.
wraz z wybiciem 14.00 wchodzi dr P. patrzy na nas i rzecze:
- film państwo oglądają? a dlaczego sobie nie podpięliście tego do rzutnika?
zabił mnie tym :)


mnie też:D
no ja was nie rozumiem dlaczego obie nie podbieliscie?? a co ogladaliscie?