Seks w wielkim mieście

13 08 2008

Wszystkim, którzy mieli wątpliwą przyjemność oglądania losów Carrie Bradshaw i jej przyjaciółek w kinie chcę polecić serial od którego się wszystko zaczęło. Serial bowiem ma to wszystko czego na dużym ekranie nie zobaczymy bądź zobaczymy w znikomych ilościach.

Jest tu miejsce na burzliwe romanse i niezobowiązujące flirty. Na karierę zawodową, zabawę do rana, lunche z przyjaciółkami i przemierzanie Manhattanu w szpilkach od Manolo Blahnika. Ale co najważniejsze, na srebrnym ekranie znajdziemy to co wyniosło „Seks w wielkim mieście” do rangi serialu kultowego. Na naszych oczach przełamywane będzie tabu, przede wszystkim w kwestiach seksualnych, ale nie tylko. Bo czyż kobieta po 30-stce, nie mająca dzieci, a co gorsza, otwarcie mówiąca, że nie przewiduje ich posiadania, nie jest stale spychana na margines?

Twórcy serialu pokazują nam rozkoszną, płytką konsumpcję pod pozorem głębi i odwrotnie, głębie i powagę przedzierającą spod blichtru markowych ubrań i dodatków. I mimo, że odcinek „Seksu…” jest niczym 20 minutowy spot, namawiający nas to picia tej, a nie innej kawy, używania tego właśnie komputera i wydawania połowy pensji na parę butów, to ogląda się tę reklamę znakomicie. Jest dowcipnie, jest ładnie, jest z pazurem.

Popkulturowa lektura obowiązkowa.

-

tekst powstał dla Trafri.net


Actions

Information

One response

31 08 2008
Filip

obejrzalem wczoraj film. daje 7/10. dobry byl.

Leave a comment