mój brat używa rexona for men.
od kiedy on jest ‘men’?
przecież on jest brat, w dodatku młodszy…
:)
mój brat używa rexona for men.
od kiedy on jest ‘men’?
przecież on jest brat, w dodatku młodszy…
:)
z małym poślizgiem, ale wakacje mam;)
fajnie było, co tu dużo mówić. poniżej kilka dowodów:
siedzimy w art we wnęce za zasłonką. co chwile ktoś do nas zagląda…
ktoś: a co tu jest?
my: żywa ekspozycja
ktoś: :)
my: można dotykać, za opłatą.
ktoś polazł. mija kilka sekund
ktoś2: [śmiech]
my: to bezczelne było
ktoś2: bo kolega powiedział, że można podotykać…
a czy któraś z nas powiedziała, że nie? :)
***
burza jak się patrzy. grzmi, błyska, wieje, leje…
S: kto wierzy w pioruny kuliste?
ja: ja nie
S: to stań dalej i wysyłaj smsy. przekonamy się
:)
***
po kolejnym wybuchu śmiechu:
ja: czasem się zastanawiam czemu my nie założymy kabaretu.
S: też o tym myślałem
ja: choć… mamy na tyle chore poczucie humoru, że pewnie tylko nas by to bawiło…
S: łowcy.b też tak myśleli…
pozdrowienia dla łowców :)
***
noc. leżymy już z A w namiocie.
ja świecąc jej latarką w oczy: dzień dobry slotTV!
kto był wie o co chodzi. nas bawiło za każdym razem :)
***
na zakończenie dowcip S:
- co powie koala, gdy spotka pingwina?
- łaaaaaaaaał
:)
***
to by było na tyle. jeśli sobie przypomnę będzie więcej.
tymczasem pozdrowienia dla pana, który zgwałcił moją prywatność, robiąc mi zdjęcie kiedy jadłam i dla ochroniarza, który zjadł zmacane przeze mnie ciasteczko (przez żołądek do serca?)
:)
nie wiem czym jest miłość.
nie wiem czy rozpoznałabym miłość gdyby stanęła przede mną nago w centrum miasta i kopnęła mnie w kostkę.
za to jestem całkiem niezła w popadaniu w obsesje.
nic wielkiego, broń boże. takie tam domorosłe niby-przeżycia, czującej niby-ból egzystencjalny, wpędzającej się w mini depresję.
i znów, bez wielkich czynów i fiolki leków zapitych butelką wódki.
po prostu rozkoszne nurzanie się we własnym starannie wykreowanym cierpieniu.
narcyzm i egoizm.