na dnia początek miły komentarz.
później garść smsów uroczych od osoby coraz bliższej.
uczelniane sympatyczne rozleniwienie.
butki nowe.
a w domu radosna wiadomość.
i ciacho z czekoladą.
póki co nie daję się depre(se)sji.
i tak ma być!
–
90 minut kolosa, na którego nie umiałam.
150 minut okienka na gliwickim rynku.
30 minut latania po sali z miarką.
150 minut umierania z nudów w bufecie.
45 minut uzbrajania gruntu w tęczowe kolory.
i do domu!
a Zajc miał urodziny. a to ci! ;)

