bzdury w dobie popkultury

20 04 2008

mam dość duże zaległości popkulturowe co odkrywam ostatnimi czasy wyjątkowo często.

szczególnie widoczne jest to gdy rozmowa traktuje o nowościach filmowych czy telewizyjnych. wszyscy podejmują żywą dyskusję, a ja się po cichu zastanawiam o czym tak konkretnie mówmy.

jakby tego było mało, w piątkowy wieczór od kompletnie obcego mężczyzny usłyszałam, że nic nie wiem o muzyce i filmach. pomijając dyskusyjność tej opinii pod kilkoma względami (jakby nie było ‘nic’ to bardzo mało) zastanowiło mnie czy moje braki są aż tak widoczne.

pociesza jednak, że o tym, że nic nie wiem o muzyce (co zirytowało) i filmach (no niech będzie…) zdecydował chłopiec, który nie wie nic o mnie. o kulturze też wie niewiele, ale to już inna historia.

niemniej jednak postanowiłam coś z tym zrobić i wczoraj obejrzałam fascynującą opowieść o życiu człowieka-marchewki.

jestem teraz fajna i młodzieżowa? ;)

a telewizji i tak oglądała nie będę, bo póki doba nie ma 25 godzin szkoda czasu na popkulturowe bzdury.


Actions

Information

8 responses

21 04 2008
Filip

jaki film?
omfg … zaczelas sluchac neli furtado o.O
tak … jestes teraz nieco pop’kulturowa … :(

21 04 2008
anneeka

dziękuje. ale to tylko pozory. nelly w wersji akustycznej nie jest aż tak popkulturowa żeby wyciągnąć mnie z duchowego garażu ;)

a film zwie się ‘w stepie szerokim’

25 04 2008
Filip

ale sie obijasz z tymi wpisami, wwieeeeszzz??!! ;d

25 04 2008
anneeka

przykro mi, ale studiując 5 dni w tygodniu nie mam chwilami czasu jeść, więc regularność wpisów schodzi na dalszy plan :]

26 04 2008
Filip

tak to jest jak się non stop kuje ;p

27 04 2008
anneeka

na kucie też nie mam czasu

27 04 2008
Filip

to na co tyle czasu ‘tracisz’? same dojazdy + troszku zajec?

27 04 2008
anneeka

mam jakieś +/- 11 przedmiotów z czego każdy wstępuje zarówno jako ćwiczenia jak i wykład. dla mnie to nie jest ‘troszku’ chyba, że masz jakąś dziwną, nieznaną mi definicję tego słowa :]

Leave a comment