Tydzień odpoczynku od Gliwic przede mną.
7 dni bez konieczności jeżdżenia tam i z powrotem to jakaś kosmiczna ilość godzin, których nie spędzę uwięziona w metalowym pudełku poruszającym się DTŚ-ką.
Nieograniczone możliwości spędzenia wolnego czasu, otrzymanego gratis do zestawu “Święta Wielkanocne” w pewien sposób mnie paraliżują. Paraliżują przez rozleniwienie, bo przecież “mam czas”.
I tak kolejną godzinę mobilizuję organizm by rozpocząć świąteczne porządki. Wiosenne…
Ale jak mam przekonać samą siebie gdy za oknem biało, zima i śnieg?
Zrobię to za chwilę. Przecież mam czas.


a moze… zamiast wielkanocy zrobimy Boze Narodzenie? wyciagniemy choinke, bombki.. a zamiast poswiecic koszyczek skoczymy na pasterke? ;)