nie wiedzieć kiedy i nie wiedzieć jak – zmieniałam kierunek studiów.
zaczęło się do bólu zwyczajnie, czyli wyszłam za późno na autobus. na wieki tajemnicą dla mnie pozostanie czemu jak stoisz na przystanku przed czasem to dziad się spóźnia albo nie przyjeżdża wcale, a jak jesteś punktualnie (no może pół minutki po czasie) to po twoim transporcie zostaje tylko wspomnienie w postaci kłębów spalin…
tak czy inaczej udało mi się dojechać do miejsca przesiadki, w biegu porwałam, z rąk odzianej na czerwono pani, metro i popędziłam na kolejny autobus.
w mieście moich marzeń i snów głównym czwartkowym zajęciem było oglądanie filmów wszelakich.
kino moralnego niepokoju? dramat? film obyczajowy? a może dokument?
kto mi powie jak sklasyfikować film o biosyntezie białka?


nie moze byc tak,ze nikt tu nie pisze.
a studia sa dziwne;)
studia nie sa dziwne…to politechnika i Robcio są dziwni:D a “panie które jeszcze tego nie robiły proszę się przesiasc”:)