Początek 2008 roku obfitował w premiery płytowe. Jedną z tych pozycji, które zasługują na szczególną uwagę jest trzecia płyta płockiej grupy Lao Che.
Po kultowym już „Powstaniu Warszawskim” zespół stanął przed nie lada wyzwaniem, a fakt, że kazali nam dość długo czekać (płyta była zapowiadana na jesień zeszłego roku) nie wróżył najlepiej. Istniała obawa, że nie udźwignęli ciężaru wcześniejszego sukcesu i znaleźli się w twórczej ślepej uliczce.
Na szczęście obawy te okazały się płonne, a słuchacze dostali materiał nad wyraz smakowity.
Znakiem firmowym Lao Che są koncept albumy. Tak było z debiutanckimi „Gusłami”, tak było również ze wspomnianym „Powstaniem Warszawskim”. Nie zdziwiła zatem forma w jakiej podano nam nową płytę, choć jak podkreślał lider zespołu – Spięty, próbowali uciec od zamkniętej formy, którą narzucili sobie wcześniej i „starali się jak nigdy, a wyszło tak jak zawsze”.
W tym przypadku motywem przewodnim są relacje człowieka z Bogiem, ale niech lubiący szufladki poważnie się zastanowią zanim nazwą „Gospel” rockiem chrześcijańskim, bo deklaracji „Pan jest moim pasterzem” tu nie znajdziemy.
Człowiek w tekstach Lao Che Boga nie chwali, nie wznosi do Niego modłów, przeciwnie, chwilami kłóci się z Nim w pijackim widzie. Wylewa swoje żale, a o utracone nadzieje obwinia Stwórcę, mówiąc z pretensją w głosie, że „jest tu do dupy raczej”. Jednocześnie zastanawia się nad prawdziwością oka w trójkącie, dociekając ironicznie „czemu nie noga zamiast oka?”.
Spięty pokazuje się z najlepszej strony prezentując cały wachlarz swych umiejętności wokalnych, począwszy od szeptu na krzyku kończąc, serwuje nam emocjonalny roller coaster.
Paradoksalnie muzycznie płyta jest radosna, wręcz taneczna. Drwi z powagi kwestii poruszanych w tekstach, uwypuklając ich groteskowość.
Z każdego taktu uderza nas zabawa rytmem i dziecięca radość budowania melodii z pojedynczych brzmień, akordów i zmian tempa.
Jedną dobrą płytę można nagrać przypadkiem. Jeden sukces można złożyć na karb sprzyjającego zbiegu okoliczności.
Lao Che trzecim bardzo dobrym materiałem potwierdził tylko swoją mocną pozycję na polskim rynku muzycznym.
Ja już teraz mogę powiedzieć, że obok następnej płyty nie przejdę obojętnie, a tymczasem…
“Ciesz się z muzyki i tańcz. Życzymy miłego odbioru.”
-
tekst powstał dla Trafri.net

