w tłumie mężczyzn w klubie wypatrzyłam tylko jednego, który mnie zaintrygował. zerkaliśmy na siebie przez pewien czas, po czym zniknął. pomyślałam, że wyszedł.
godzinę później wkroczył na scenę jako gwiazda wieczoru.
nie wiedziałam.
w tłumie mężczyzn w klubie wypatrzyłam tylko jednego, który mnie zaintrygował. zerkaliśmy na siebie przez pewien czas, po czym zniknął. pomyślałam, że wyszedł.
godzinę później wkroczył na scenę jako gwiazda wieczoru.
nie wiedziałam.
w pracy.
Pan A.: co ty taka nieprzytomna?
ja: chora jestem.
Pan A.: bo wy wszystkie robicie z tego sklepu szpital…
ja: ?
Pan A.: wszystkie chore jesteście.
ja: ale tylko ja jestem chora. no chyba, że bierze pan pod uwagę też choroby psychiczne…
Pan A.: no w takim wypadku to zebralibyśmy całkiem pokaźny oddzialik.
-
w domu, na gg.
ja: mam kaszel i zaczynają mnie boleć uszy… myślisz, że mam świńską grypę?
S.: zawsze możesz być 67 ;).
-
zero kurna zrozumienia i współczucia.
ja: no i mogłam z nim wracać, ale powiedziałam, że zostaję. jestem głupia.
A.: jesteś.
ja: a nie było jego dziewczyny wyjątkowo…
A.: jesteś głupia.
ja: jeśli tak się będę za niego zabierać to nigdy nie będę mieć z nim dzieci.
z cyklu “inteligencja” – moje drugie imię. ;)
ja: i co zdałaś tę hydrę?
I.: ano, wczoraj mi się udało.
ja: a to gratulacje :)
I.: kazała mi narysować schemat leja depresyjnego…
ja: depresyjnego? ja bym siebie narysowała.
trochę słońca poproszę. chociaż odrobinę, plis.
… i każda normalna dziewczyna w sobotni wieczór oglądają film.
Młody: a jemy chipsy do filmu?
ja: eee… nie. znowu mnie będzie żołądek bolał.
Młody: ale jutro jest niedziela.
ja: to w niedziele może mnie boleć?
Młody: no. przecież nie musisz nigdzie iść.
tysz fakt. zjadłam. będzie bolał. ale nie muszę nigdzie iść. ;)
aj kikt e deprecha’s as! ;)
na uczelni nie byłam od wtorku, więc uczelnianie nie będzie.
przez tydzień byłam unemployed, toteż o pracy ni ma jak.
piję napój imbirowy i przytulam się do kaloryfera.
deprecha jesienna chyba czy coś. to niech będzie jeszcze o zmierzchu poniekąd, a później pójdę cut myself;)
ja: fajny jest ten serial glee, wiesz…
S.: mhm ;)
ja: takie skrzyżowanie high school musical z brzydulą betty, ale na wesoło, wiec nie jest takie ciężkostrawne.
S.: a ma coś ze zmierzchu?
ja: pięknych i młodych?
S.: on był stary;) nieogladals uważnie!
silly me. ;)
w sklepie, mym miejscu pracy, klient do mnie rzekł dzisiaj:
klient: mam 34 lata, dom z ogrodem, 2 samochody i motocykl. szukam kobiety, która zostanie matką mojego dziecka.
pójdziemy kiedyś na kawę?
ja: yyy… (omal nie spadam z drabiny)
każdy ma taki romantyzm na jaki zasłużył? ;)
klient nie mówił poważnie. mam nadzieję.
wykład z pow (podstaw ochrony wód) ze średnio sympatyczną panią dr:
J.: a laborki z pow mamy z tym SebZ?
ja: nie… pow mamy z AKs…
J.: AXE?
ja.: ciekawe czy zadziała efekt axe
J.: ty wiesz, że ona jest z twojej katedry.
ja.: fuck, faktycznie…
J.: jesteś hard corem :D
z samego rana, gdy zasiadałam do kompa choć ciemno za oknem było jeszcze, Młody otwarłszy jedno oko, spojrzał na mnie i zapytał: “a ty spałaś w ogóle?”
czyli że się zaczęło.
:)
F.: masz guziczek…
M.: to nie jest guziczek tylko takie kółeczko.
F.: nazwijmy to guziczkiem. dla ciebie może być łechtaczka.
że niby inżynier każdemu wytłumaczy?
:)
ja: moje życie jest nudne, mało kreatywne i nierozwijające
…
ja: dodam linka na blogu :D
K.: zawsze krok
jak napisałam tak zrobiłam. padło na panią kahe_m, bo fajna jest.
:)